Ile czasu można wałkować temat posiadania dwóch psów? Napisaliśmy już dwa teksty o tym, jak adopcja drugiego psa wyglądała u nas (o przygotowaniach do adopcji Funi przeczytacie tutaj, o pierwszych wspólnych miesiącach – tutaj). Od momentu gdy Funia dołączyła do naszej rodziny minął tymczasem rok. Pewne praktyczne aspekty tego, jak to jest mieć dwa psy w domu, zdążyły przez ten czas wyjść w praniu.

Przez ten cały czas pokazujemy wam też na instagramie codzienność Fisi i Funi. Ale to tylko wycinek naszego prawdziwego życia. Filmiki kręcimy wtedy, gdy jesteśmy w dobrych humorach, wydarzy się coś śmiesznego, albo po prostu nie dzieje się nic. Gdy zmagamy się z trudnymi momentami, treningami, spięciami – telefon raczej siedzi w kieszeni, więc nikt tego potem nie ogląda.

Chcemy promować świadomą adopcję i posiadanie psów. Dlatego zaprosiłam do podzielenia się swoimi historiami także inne opiekunki i opiekunów, których psie dwupaki znamy z instagrama. Wspólnie pokażemy wam blaski i cienie psich duetów.

Przed wami tekst: o motywacjach / trudnych początkach / ilości czasu jaką trzeba poświęcić dwóm psom / o tym jak dwa psy wpływają na siebie / o aspektach finansowych / o opiece nad psami w pojedynkę / o tym jak wygląda zabieranie dwóch psów do pracy i na wakacje

O motywacjach słów kilka

Gdy dwójka rodziców decyduje się na kolejne dziecko, nikt raczej nie pyta pierwszego berbecia o zdanie w tym temacie, prawda? Ale z psami sytuacja wygląda trochę inaczej.

Wprawdzie nie spytamy psa o opinię na temat powiększenia stada… Ale sami możemy zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które być może świadczą o tym, że nasz pies nie jest gotów na psie rodzeństwo. Problemy z emocjami, z innymi psami, z agresją, z lękiem separacyjnym… nie ma sensu generalizować, ale to mogą być poważne argumenty “przeciw”. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości – skonsultujcie to z behawiorystką.

Tymczasem w ogłoszeniach adopcyjnych często czytamy, że dany pies “szuka domu z drugim psem na miejscu”. I słusznie, że taka potrzeba jest świadomie sygnalizowana! Ale nim w ogóle zaczniemy myśleć o potrzebach naszego hipotetycznego drugiego psa, zastanówmy się nad komfortem psa, którego obecnie już posiadamy.

Trzeba naprawdę dobrze znać swoje zwierzę, żeby wiedzieć, że faktycznie ucieszy się z towarzystwa. Czy faktycznie zareaguje na nie pozytywnie, lub przynajmniej obojętnie? Czy da mu to coś “na plus”? Dlatego warto “odczekać” chwilę pomiędzy pierwszym, a drugim psem, po to właśnie, żeby lepiej się poznać. Ile czasu? To już sprawa indywidualna.

Wytrawną psią mamą jest Karolina, która prowadzi na instagramie konto @piesmojamiloscia. Ma dwa psy w domu, Tobiego i Reszkę, oraz dwa pieski rodzinne, Mopsię i Pchełkę. A do tego jest domem tymczasowym dla szczeniaków – to u niej pierwsze chwile w Warszawie spędziła nasza Funia! Tobi jest już panem w sile wieku, Reszka niedawno skończyła rok. Mopsia to też dorosła dama, a Pchełka jeszcze dzieciak, adoptowany nie tak dawno. Różnią się nie tylko wiekiem, ale i gabarytami. Przy tak dużym i różnorodnym stadzie, Karolina naprawdę musi znać swoje psy doskonale.

Karolina potwierdza: “Wprowadzając do domu drugiego psa, dużym ułatwieniem jest, gdy nasz pierwszy pupil jest już trochę ogarnięty. Serio! Psy uczą się od siebie poprzez obserwacje. Spokój i opanowanie Tobiego bardzo ułatwiły mi prowadzenie Reszki. Ale starszy, spokojny psiak nie zrobi za nas wszystkiego, potrzebny jest ogrom pracy. Jako opiekunowie musimy zadbać także o zdrową relację między psami. W przypadku dwóch psów nie było to u nas takie trudne, ale gdy spotkają się cztery różne charaktery lub dojdzie do tego tymczas, to jest to już wyzwanie”.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Czy twój obecny pies jest na to gotowy? Jak reaguje na psy znajomych i psy zaproszone do was do domu? Czy faktycznie lubi towarzystwo? Czy macie jakieś problemy do przepracowania, nim weźmiecie drugiego psa?

Trudne łatwego początki

Trzeba dobrze przygotować się na drugiego psa. Jeśli dobrze rozegracie te pierwsze wspólne chwile, to być może uda wam się uniknąć niepotrzebnych zgrzytów i spięć na dłuższą metę. Ale do tego potrzeba czasu, uwagi i planu.

Magda jest behawiorystką, prowadzi na instagramie konto @piesekmanu. Kundelek Manu był pierwszy, adoptowany ze schroniska. Dołączył do niego BB, szczeniaczek rasy kooikerhondje. Jak mówi Magda: “Na dwa psy żyjemy już 1,5 roku. Pierwsze dni były trudne. Manu bał się zbliżyć do BBiego, a BB był onieśmielony obecnością Manusia. Trzeciego dnia podczas spaceru znaleźli łachę piachu, która pobudziła ich do zabawy i wtedy spojrzeli na siebie życzliwszym okiem. Był to moment przełomowy, który zapoczątkował pracę nad relacją i dał podwaliny wspaniałej przyjaźni“.

Trzeba od początku obserwować uważnie relację psów i to w jakim kierunku się rozwija. Niekiedy wystarczy poświęcić im kilka dni takiej wzmożonej uwagi by zobaczyć, że sytuacja w domu układa się dobrze. Ale niektóre psy będą potrzebować więcej czasu na przyzwyczajenie się do kolejnego domownika. U nas np. kilka miesięcy zajęło, nim zaczęliśmy zostawiać Fisię i Funię razem bez nadzoru! Wcześniej zostawały w domu same, ale w osobnych pomieszczeniach. Zwyczajnie baliśmy się, że pogryzą się o zabawkę czy inną głupotę.

Czasami też do zbudowania nowej rutyny potrzeba nie tylko cierpliwości i czasu, ale może też… szczęścia?

Można przygotowywać się na drugiego psa tak solidnie jak do matury, a wyniki będą i tak kiepskie. Czemu? Bo zwierzęta też mają swoje indywidualne sympatie i antypatie.

Agnieszkę znamy z profilu @kluseczki_lifemanagerki. Luna i Emi to dwa malutkie kundelki przygarnięte przez nią z Fundacji Azylu pod Psim Aniołem. Ich adopcje dzieli 6 lat.

Agnieszka mówi: “Decyzja o drugim psie była w naszym przypadku dobrze przemyślana. Staraliśmy się też dobrze do tego przygotować – odbyłam kilka rozmów, przeczytałam wiele artykułów, cały proces wprowadzania drugiego psa odbył się po konsultacji z behawiorystą i zajął prawie miesiąc. W tym czasie zabieraliśmy pierwszego psa (Lunę) na schroniskowe spacery z tym drugim (Emi). Wydawało się, że nasza “pierworodna” jest już gotowa na psie rodzeństwo. Życie jednak pokazało, że pojawienie się drugiego psa nie zrobiło jej dobrze. Emi całkowicie podporządkowała się Lunie, co ta zdawała się wykorzystywać terroryzując ją na każdej możliwej płaszczyźnie. Minęło trochę czasu, zanim psy nauczyły się życia w zgodzie i ustalonej przez siebie hierarchii. Każdy ich przejaw akceptacji (bo nie było tu mowy o sympatii) wobec siebie przynosił mi wiele radości”.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Jak wyobrażasz sobie pierwsze dni z drugim psem na pokładzie? Czy masz opracowany plan działania, czy planujesz iść na żywioł? Możesz wziąć w pracy parę dni wolnego? Czy masz możliwość odseparowania zwierząt w domu, na czas wyjścia, jedzenia, w razie innej konieczności? Jesteś przygotowana na to, że “pierwsza faza” zapoznawcza psów może trwać dłużej, niż kilka dni? Czy wiesz do kogo zwrócić się po pomoc w razie potrzeby? Co zrobisz w sytuacji, gdy psy się np. pogryzą?

Czas czas czas. Długo jeszcze?

Niezależnie od tego, czy psy się ze sobą dogadują czy nie, trzeba będzie poświęcić im dodatkowy czas. Kiedyś sami myśleliśmy, że drugi pies będzie po prostu “cieniem” tego pierwszego – razem będą chodzić na spacery, razem chodzić do weterynarza, zawsze razem odwiedzać z nami rodzinę i przyjaciół, chodzić do knajp i na wycieczki.

Pierwszym takim zgranym psim duetem, który obserwowaliśmy na instagramie, byli Szympi i Kredka, @warsaw.city.kundels. Na zdjęciach prawie zawsze razem, w życiu też nierozłączni. Razem odpoczywają na kanapie, razem chodzą do paczkomatu i nad Wisłę, razem byli na wakacjach w Berlinie, razem idą na pizzę i razem próbują wysępić jej rancik. Ich opiekunka Ula przekonuje, że choć 1 + 1 = 2, to dwa psy w domu “to nie jest dwa razy więcej wysiłku. Może 30% więcej”. Ale Szympi i Kredka też mają swoje słabości. Ula mówi, że “każdy ma swoje problematyczne zachowania, plus wzajemnie się nakręcają. Każde ciągnie w swoją stronę na spacerze”.

Wspólne spacery to chyba najczęstsze fiasko psich duetów. Fisia i Funia po wyjściu z domu też mają zupełnie inne potrzeby, a do tego dochodzą jeszcze ich indywidualne lęki. Jedna obszczekuje psy z daleka, a uspokaja się gdy ma je w swoim zasięgu; druga denerwuje się gdy obce psy podchodzą zbyt blisko. Efekt? Obecnie dziewczyny 90% spacerów robią osobno. Czyli, tak jest, robimy w sumie 6 spacerów dziennie. I to chyba najczęściej dziwi naszych sąsiadów, ale też followersów na instagramie.

Agnieszka zauważa zresztą to samo: “Sporą trudnością okazało się to, że Luna i Emi całkowicie się od siebie różnią. Wymagało to ode mnie m.in. osobnego wychodzenia z nimi na spacery, bo nie chciałam, aby któraś była pokrzywdzona (jedna jest typem leniwym i głównie węszącym, druga bardzo aktywnym, długodystansowym i całkowicie pogodoodpornym)”.

Ale nawet jeśli nasze spacerowe problemy przerobimy, to i tak nie zrezygnowalibyśmy z jednego solowego wyjścia dziennie. Bo widzimy, że okazja do bycia psią jedynaczką, choćby tylko przez pół godziny, daje Fisi i Funi dużo frajdy i komfortu.

Może się zresztą okazać, że twoje psy nie tylko będą wymagać osobnych spacerów, ale będą mieć kompletnie różne temperamenty, zainteresowania i potrzeby. Mogą też mieć zupełnie inną relację z domownikami – jedno będzie się dużo tulić, drugie będzie unikać kontaktu.

Magda komentuje tę kwestię z profesjonalnego punktu widzenia: “W mojej ocenie kluczowe w życiu z dwoma psami jest to by znaleźć dla każdego z nich czas osobno. Wszystkie psy mają te same potrzeby, ale o różnym nasileniu, nie da się ich zatem odpowiednio spełnić jeśli traktujemy je cały czas tak samo. Ta różnorodność jest codziennym wyzwaniem, ale też i największą radością w byciu mamą dwóch psów”. Magda opowiada też o praktycznych wskazówkach wprowadzenia do rodziny kolejnego psa w swoim autorskim webinarze “Dopsienie” (będzie mieć kolejne edycje na platformie COAPE).

Ula też patrzy na to jak na korzyść – mówi że gdy “ma się pieski o różnych temperamentach, od każdego dostaje się coś trochę innego”.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Czy jeśli będzie trzeba, jesteś w stanie poświęcić psom dwa razy tyle czasu, co poświęcone było pierwszemu? Czy masz świadomość, że drugi pies może wymagać zupełnie innej diety i karmy niż pierwszy, może potrzebować innych zabawek i form aktywności, innego rozkładu dnia?

Przyganiał kocioł pieskowi

Psy uczą się od siebie nawzajem. I to jak szybko!

Tak też jest u @yingyangtwindogs czyli Pixie i Heli, dwóch kundelek adoptowanych z Ostoi. Już sama nazwa konta podpowiada nam, że dziewczyny idealnie się uzupełniają… czym? Ich opiekunka Agnieszka opowiada: “Są dla siebie dużym wsparciem. Pixie miała bardzo zły stosunek do obcych osób i psów. Heluta, która jest wyluzowana i całkiem otwarta, pokazała jej, że obcy nie musi być zły. Powiedziałabym, że teraz Pixie jest bardziej otwarta na obcych niż Heluta. Pixie z kolei pomogła Helce nie denerwować się podczas sylwestra. Myślę, że bardzo ważne przy doborze drugiego psa jest to, żeby poznać jego charakter i usposobienie. Dzięki temu można dobrze “zgrać” dwa psy. 

Niestety psy uczą się od siebie nie tylko dobrych zachowań, ale też złych. Wtedy jest podwójny problem. Helka na początku w ogóle nie szczekała, ale po jakimś czasie zaczęła, bo zobaczyła, że Pixie to robi. Teraz mamy dwa wsiowe burki, które szczekają za każdym razem, gdy ktoś dzwoni do drzwi lub przechodzi obok naszego ogrodzenia”.

U nas jest różnie. Obecność Fisi pomaga Funi w samodzielnym zostawaniu w domu – bez niej, sama, niestety panikuje, szczeka i piszczy, przerażona. Ale z kolei niektóre “dramatyczne” reakcje Funi – nazwijmy to po imieniu, jej darcie japy w różnych sytuacjach – spowodowały regres w innych kwestiach u Fisi. Cóż, idzie nam to wszystko powolutku. Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu.

Agnieszka od Kluseczek potwierdza: “Luna po pojawieniu się Emi stała się bardziej rozdrażniona, a Emi była przez nią nieco stłamszona. Patrząc z perspektywy czasu, kiedy psy nie mieszkają już razem (po rozstaniu z partnerem podzieliliśmy się nimi), widzę, że nie wpływały na siebie dobrze”.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Czy masz świadomość, że psy mogą się naśladować, także w tych aspektach, które ci się u nich nie podobają? Czy poradzisz sobie z jakimś problemem, ale w wersji podwójnej? Czy wiesz, co ewentualnie jest u was takim słabym punktem i masz pomysł na to, jak zapobiegać powielaniu tego zachowania?

Byle do wypłaty. Czyli aspekty finansowe

Jak to szło, czas to pieniądz? Cóż, pies też pieniądz. Tu matematyka jest nieubłagana: potrzeba na pewno więcej jedzenia, podwójnie płaci się za weterynarza. Dwa legowiska, dwie pary szelek… Raz to zresztą już policzyliśmy. Warto mieć też większą poduszkę finansową na czarną godzinę. Ale pogadajmy o konkretach.

Jeśli tak jak my obserwujecie na instagramie profil @frida_z_palucha, to pewnie kojarzycie, że Ola, jej opiekunka, jest wolontariuszką w warszawskim Schronisku na Paluchu. Stamtąd też na początku pandemii przygarnęła Tadeusza, 15-letniego psa w typie yorka. Miała to być sytuacja tymczasowa, forma odciążenia zamkniętego przez lockdown schroniska. Ale Tadeusz został z nimi już na zawsze.

Ola mówi: “W moim sercu zawsze było miejsce nie tylko na dwa, ale i sto piesków. Ograniczało mnie to, że oprócz Fridy mam też trzy koty i konia. Więc metraż też jest ograniczony. I choć koń z nami nie mieszka, to też jest na moim utrzymaniu.

Finanse się podwoiły – oprócz szczepień, badań, tabletek na kleszcze, doszły koszty leczenia pacjenta geriatrycznego. Wzięłam psa starszego, który wymaga leczenia już do końca życia. Przyjmuje leki na serce, to jakieś 200 zł miesięcznie. Musi też jeść nieco droższą, specjalistyczną karmę, to dodatkowy wydatek. Jego zęby były w fatalnym stanie, ich leczenie wyniosło ponad 1000 zł”.

A do tego dochodzą jeszcze nieprzewidziane sytuacje. Gdy leczyliśmy zapalenie woreczka żółciowego u Fisi, lekką ręką przepuściliśmy w dwa tygodnie prawie 2000 zł. Z naszego doświadczenia wynika, że na taki nagły wypadek w Warszawie można wydać między 500 a 2000 zł. A koszty diagnozowania Funi u specjalistów, choć zaplanowane, też powoli zaczynają dobijać do okrągłego tysiąca – wizyty u ortopedy i kardiologa, rentgeny, echo serca…

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Czy twój budżet wytrzyma drugie zwierzę? Czy stać cię na zapewnienie obu psom podstawowych potrzeb – dobrej jakości wyżywienia i profilaktyki weterynaryjnej? Czy masz świadomość, że mogą pojawić się nieprzewidziane wydatki, związane np. z leczeniem, operacją, przewlekłymi problemami zdrowotnymi, pomocą behawiorysty?

Z dwoma psami w pojedynkę

Cóż, najłatwiej mieć dwa psy w domu, gdy mieszkają w nim też dwie lub więcej osób. Partner, rodzina, nawet współlokatorzy. Gdy jedno z nas przez tydzień codziennie spędzało z chorą Fisią 4 godziny na kroplówkach, drugie mogło w tym czasie zająć się Funią. To samo, gdy jedno z nas gorzej się czuje lub choruje, ma w pracy gorący okres, albo zwyczajnie ma coś innego na głowie. Łatwiej jest, gdy obowiązki i odpowiedzialność za dwa psy, rozkładają się na dwie osoby.

Ola potwierdza: “Jeśli jest się singlem, najtrudniejsza w posiadaniu dwóch psów jest logistyka. Wakacje, wizyta u weta? To wszystko wymaga dobrej organizacji. W listopadzie byłam na kwarantannie; któregoś dnia Tadeusz nagle zaczął wymiotować, słaniał się na nogach. Ktoś inny musiał pojechać z nim do weterynarza. Okazało się, że trzeba mu usunąć z żołądka pestkę moreli, pod narkozą. Swoją drogą poszło na to kolejne półtora tysiąca”.

Poza tym fajnie jest też dzielić dwa pieski pomiędzy dwie osoby, bo wtedy nie trzeba się nimi tak naprawdę dzielić. Gdy ja chcę akurat zabrać ze sobą Fisię na spotkanie z koleżankami, Franek może w tym czasie odwiedzić z Funią rodziców. No i mamy po równo do przytulania.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Czy możesz liczyć na pomoc bliskich, w razie potrzeby i problemów z psami? Pomoc partnera, przyjaciół, rodziny bliższej lub dalszej, a może miłego sąsiada? Bywają sytuacje, w których czasami zwyczajnie brakuje rąk do opieki.

Z psami do pracy

Zawsze zazdroszczę tym, którzy pracują w trybie zdalnym, albo mają niestandardowe godziny pracy. Bo nasza dwójka pracuje na pełen etat poza domem. I te 8 godzin dziennie, plus dojazd, z góry organizują też dzień naszym psom. Nie jest to dla nas sytuacja idealna i chcielibyśmy, żeby nie musiały tyle czasu spędzać same. Na szczęście dzięki kamerce mamy przynajmniej wgląd w to, jak smacznie śpią w tym czasie.

Ale choć w teorii moglibyśmy zabierać je ze sobą do pracy, to w praktyce nie jest to aż tak proste. Dwa psy w biurze wymagają naprawdę sporo uwagi oraz umiejętności zarządzania psim czasem i emocjami. Nam to po prostu nie wychodzi. Nie wspominając o samym dojeździe – odpada rower, a dwa psy w komunikacji miejskiej też potrafią być wyzwaniem.

Nasz rutynowy dzień i plan spacerów podzielony jest tak, żeby Fisia i Funia mogły załatwić swoje potrzeby jak najpóźniej przed naszym wyjściem do pracy oraz jak najszybciej po naszym powrocie do domu. Mają pierwszeństwo względem naszych posiłków, spotkań i innych spraw do załatwienia.

Ale Agnieszka od Pixie i Heli pociesza: “Dużym plusem dwóch piesków jest to, że gdy musimy zostawić je w domu na dłużej, to nie mamy aż takich wyrzutów sumienia, jak wtedy, gdy zostawialiśmy jednego psa”.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Czy twój tryb pracy umożliwi ci opiekę nad dwoma zwierzętami? Czy w razie gdyby jeden z psów lub sytuacja tego wymagała, możesz zabrać go ze sobą do pracy, lub zatrudnić petsittera?

Wakacje. W trasie da się?

Czy wiecie, że w pociągu na jednego podróżującego przypada tylko jeden “wolnostojący” pies? To co ma zrobić drugi? Otóż musi jechać w transporterze… ale spróbujcie ogarnąć na raz smycz z psem na drugim końcu, swój własny bagaż i jeszcze pudełko z pieskiem w środku. Da się podróżować z dwoma psami, ale wymaga to odrobiny wprawy. (jak u @fuksiagram – na podróże PKP mają specjalny plecaczek dla jednego z psów!).

Ja w tym roku zabrałam Fisię i Funię na pierwsze wspólne wakacje. Dojazd był męczący – upał, długa trasa dawała się psom we znaki. Ale własny samochód wiele ułatwił. Robiliśmy przystanki tak często jak potrzebowaliśmy, no i mogliśmy oblać wszystko wodą i nakruszyć smaczkami bez stresu.

Znalezienie miejsca na urlop z dwoma psami nie jest wiele trudniejsze niż znalezienie noclegu z jednym psem. Pytanie tylko, czy drugi pies będzie reagować na podróże tak samo jak pierwszy? Może tak, ale niekoniecznie. O podróżowaniu po Polsce z “problemowymi” psami pisaliśmy już zresztą tutaj. Ale jeśli rozważacie podróże zagraniczne, znalezienie opiekuna do dwóch psów faktycznie będzie pewnie trudniejsze.

Agnieszka tak wspomina wakacje z Luną i Emi: “Nam adopcja drugiego psa bardzo utrudniła podróżowanie. Nikt nie chciał podjąć się opieki nad dwoma psami, więc straciliśmy możliwość wyjeżdżania bez nich. Jeśli chodzi o wyjazdy z psami (podróżowaliśmy z dwoma psami m.in. do Chorwacji), to tutaj spotkało mnie pozytywne zaskoczenie. Miałam duże obawy, czy uda nam się ogarnąć dwa psy na wyjeździe i przede wszystkim, czy ten nowy nie będzie miał choroby lokomocyjnej. Na szczęście drugi pies okazał się wymarzonym psem-podróżnikiem i nie sprawiał żadnych problemów. W przeciwieństwie do pierwszego, który w podróży jest bardzo absorbujący”.

Jeśli planujesz drugiego psa, zastanów się: Jak zazwyczaj spędzasz wolny czas? Pojawienie się drugiego psa w domu zmienia codzienną rutynę, ale ma też wpływ na życie “po godzinach”. Wakacje, weekendowe wycieczki i spontaniczne wypady? Być może będą wymagać lepszego planowania. Masz własny samochód czy podróżujesz pociągami i autobusami? Co jeśli drugi pies będzie cierpieć na chorobę lokomocyjną?

Happy psiend

Nie wypracujemy u psów wzajemnej miłości choćbyśmy trenowali z nimi dniami i nocami. Emocji nie da się wyuczyć. Ale nasze psy wcale nie muszą się kochać. Jeśli traktują się neutralnie, po prostu się akceptują, jak zgrani współlokatorzy – to już duży sukces! A przecież czasem, wbrew wszystkim przewidywaniom, psy polubią się i zaakceptują od pierwszego wejrzenia. Nie ma reguł.

Być może poprzednie akapity ostudziły trochę wasz zapał w kwestii drugiego psa, więc teraz znowu namieszamy wam w głowie. Bo taka też jest ta decyzja – nie da się z góry jednoznacznie stwierdzić, jak ułoży się relacja psów i jak będzie wyglądać ich współżycie. Jedyne co wiadomo na pewno, to że trzeba będzie włożyć w to uwagę, czas i pracę. Ile? To zależy. Ale jak już się uda – może być cudownie.

Przy dwóch psach jest znacznie więcej śmiesznych sytuacji. Lubimy obserwować, jak się ze sobą komunikują i jak robią różne dziwne rzeczy, np. Pixie wchodzi tyłem na posłanie, żeby nie zdenerwować leżącej na nim Helki. Jak łatwo można się domyślić, idąc tyłem nie wie, gdzie dokładnie wchodzi i bardzo często kończy się tak, że siada Helce na głowie.

@yingyangtwindogs

Pojechaliśmy po Kredkę do domu tymczasowego tylko ją obejrzeć, ale psy tak bardzo się polubiły, że wróciliśmy już z nią. Kilka dni się docierali, ale od ponad 5 lat są nierozłączni i żyją bez większych konfliktów. W tych rzadkich chwilach, które spędzają osobno, moment ich ponownego spotkania jest bardzo wzruszający – najpierw witają się ze sobą, a potem dopiero z nami.

@warsaw.city.kundels

Uwielbiam patrzeć na ich interakcje, zabawy, to jak się rozumieją. Nigdy się nie nudzę. Wzrusza mnie, gdy na otwartej przestrzeni, spuszczeni ze smyczy, mając możliwość biegania gdzie się żywnie podoba, oni idą dupka w dupkę obok siebie. Dzięki wytrwałej pracy chłopcy z przypadkowych współlokatorów zamienili się w braci do końca życia.

@piesekmanu

Życie z dwoma psami, to zarówno piękna ale i niełatwa sprawa. Godzinami można patrzeć na ich wzajemną relację, wspólne zabawy, okazywanie czułości, czy czuwanie przy sobie w trakcie choroby. Jeśli marzymy o powiększeniu rodziny o kolejnego futrzaka to warto przemyśleć wszystkie za i przeciw. Jednak ostrzegam, plusów zawsze znajdzie się więcej.

@piesmojamiloscia

Jeśli macie już dwa psy w swoim domu, pewnie odnajdziecie się gdzieś w tych historiach. I czekamy na wasze osobiste w komentarzach. A jeśli dopiero rozważacie powiększenie stada – mamy nadzieję, że ten tekst pomógł wam w zrozumieniu, jak takie życie na 8 łap może wyglądać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *