czyli dla Top for Dog 2020 sprawdzamy interaktywne miski SPIN Flower i Palette od Ofiufiu.pl

Jeśli ktoś z was oglądał kiedyś Gilmore Girls, z pewnością pamięta Paula Ankę. Psa, nie wokalistę. Kundel po przejściach, adoptowany przez główną bohaterkę serialu, czasem do bólu przypomina mi Fisię. Ma np. długą listę absurdalnych lęków (boi się popkornu), które na szczęście wszyscy szanują. Ma też skomplikowaną relację z jedzeniem. I choć na stopklatkach powyżej widać, że Lorelai naprawdę stara się zrobić wszystko, by Paul Anka w spokoju zjadł kolację – to trudno nie zauważyć, że ta “ładna, nowa, żółta miska” jest akurat… taka sobie.

Mam wrażenie, że jeśli chodzi o sposoby karmienia psa, są dwa rodzaje opiekunów. Ci, którzy karmią według określonych zasad lub przy pomocy specjalnego osprzętu. I ci, u których wiecznie pełna miska żarcia stoi po prostu zawsze na wierzchu.

My należymy do tej pierwszej sekty. Wyznajemy zasadę, że pies nie powinien mieć stałego dostępu do jedzenia – miska pojawia się na ziemi tylko na czas karmienia i znika po skończonym posiłku. A najlepiej, żeby w ogóle nie była to typowa miska. Dlatego kiedy wchodzę do kogoś do domu i widzę stojącą na podłodze zwykłą, smutną michę z wyjedzonymi do połowy chrupkami, włos jeży mi się na moim duchowym psim ogonie.

Jedzenie wolimy podawać w taki sposób, by w pełni wykorzystać jego potencjał – na przykład przy pomocy specjalnych zabawek służących do karmienia. Nasza kolekcja tego typu gadżetów jest naprawdę spora. Ale nie mogliśmy się oprzeć dwóm nowym, interaktywnym miskom ze sklepu Ofiufiu. Nazwa “SPIN” zdradza ich główną cechę: posiadają obrotowe wnętrze – w kształcie kwiatka (pomarańczowy model Flower) lub kubeczków (niebieski model Palette). To dzięki niemu posiłek można podać w ruchomej formie, na dwóch poziomach.

Tego typu miski wymagają od psa aktywowania instynktu poszukiwania i zdobywania pożywienia: pracowania węchem, myślenia przyczynowo-skutkowego, używania pyska, języka i nawet łap do przytrzymania lub przesuwania elementów. Motywują do kombinowania, jak wydobyć z nich pokarm.

My mamy dwa szczególne powody do stosowania takich misek, tak skrajnie różne jak nasze psy.

Fisia to niejadek. Nie do końca rozumiemy, jakie ma to podłoże – wydawało nam się, że jako pies po przejściach, prawdopodobnie były łańcuchowiec, powinna rzucać się na każde jedzenie. Tymczasem postawiona przed nią zwykła miska wypełniona po brzegi nie interesuje jej ani trochę.

Z kolei Funia to podręcznikowy żarłok. Zje wszystko, wszędzie, o każdej porze. Nie gryzie, nie żuje – połyka jedzenie, byle szybciej. I wciąż chce więcej.

Miski SPIN nadają się dla jednych i drugich – i niejadków, i łakomczuchów. W opisach większości psich zabawek interaktywnych kładzie się nacisk na tę drugą grupę. Podkreśla się, że miski pozwolą na rozłożenie spożywanych porcji i w efekcie spowolnią jedzenie. To oczywiście prawda. Ale psie niejadki też skorzystają z takiej formy spożywania posiłków. Bo dla nich nielimitowany dostęp do karmy może obniżyć jej atrakcyjność, ale już konieczność “zdobycia” pożywienia może tę sytuację odmienić i wzbudzić ekscytację jedzeniem.

Czy są więc dla każdego psa?

SPINki są dość duże – ich średnica to 25 cm, brzegi wysokie są na 9 cm. Spokojnie mieszczą dzienną porcję 100 g suchej karmy, a pewnie i więcej. Nadadzą się więc rozmiarami i dla maluchów takich jak Funia i dla średniej wielkości psów jak Fisia – pod warunkiem, że mają one jednak dość długie pyszczki. Nasze psy spokojnie dosięgają do dna, zwłaszcza dość głębokich niebieskich kubeczków; ale wątpię, żeby tyle szczęścia miał np. mops – no chyba, że ma język jak mrówkojad.

Ich spód podklejony jest antypoślizgowymi gumkami, więc nie powinny ślizgać się przy psach, które spożywając posiłek wykonują cały układ choreograficzny. U nas widać tę różnicę kulinarnych temperamentów w tempie i sposobie jedzenia – Funia kręci obrotowym talerzem jak szalona, wyżera karmę to tu to tam, w amoku. Gdyby nie ogumowane dno, miska wędrowałaby razem z nią po całym mieszkaniu. Z kolei Fisia najpierw podejrzliwie obwąchuje całość konstrukcji, a dopiero potem metodycznie wyjada zawartość, bardzo delikatnie. Nie śmiałaby ruszyć samej miski nawet o milimetr.

Wersja pomarańczowa miski (kwiatek) sugerowana jest dla psów, które nie miały do tej pory do czynienia z tego typu aktywnym karmieniem. Chodzi tu o dopasowanie poziomu trudności do możliwości naszego podopiecznego, tak by nie irytował się w zetknięciu z nową formą jedzenia, której może na początku nie zrozumieć. Wersja niebieska (kubeczki) to już poziom trudności dla średniozaawansowanych. Ale tak naprawdę sami możemy to regulować: wystarczy przy kilku pierwszych sesjach jedzenia wsypać karmę tylko do niebieskich kubeczków, zamiast także pod nie – i otrzymamy wersję dla początkujących.

Oczywiście zabawka, której używamy dzień w dzień, może łatwo znudzić się psu. SPINek można używać na kilka sposobów. Pokrętło, którym mocujemy w misce ruchomy talerz, służy tak naprawdę do regulowania płynności obrotów. Wystarczy skręcić je nieco mocniej, by kolorowy element trudniej chodził i wymagał mocniejszego popychania. Można też obniżyć poziom talerza, by był bliżej dna i by trudniej było się do niego dostać (wyjmując spod pokrętła dodatkowy pierścień). Taka zmiana powinna na nowo zaangażować psa w rozpracowywanie miski.

Inny sposobem urozmaicenia posiłku będzie odwrócenie ruchomej części do góry nogami – tutaj zmiana będzie dość duża, a jedzenie ukryte w zupełnie inny sposób, więc pies znowu będzie musiał wypracować nową metodę na jego zdobycie. Niestety przy tych ustawieniach w miskach tworzy się tzw. martwy punkt – w samym środku, tuż przy plastikowym trzpieniu. Jeśli schowają się tam jakieś chrupki będą praktycznie niemożliwe do wyjęcia – psu trzeba będzie wtedy pomóc, by nie sfrustrował się tą sytuacją. No chyba, że sam rzuci miską i jedzenie wyleci stamtąd z hukiem.

My, przy dwóch psach i dwóch różnych miskach, regularnie zamieniami je też pomiędzy nimi. I choć w cenie 75 zł za miskę nie należą one do najtańszych, to w ramach tego dostajemy kilka różnych wariantów zabawy i karmienia. A przecież niejedne psie puzzle kosztują nawet i więcej.

SPINki wykonane są z tworzyw sztucznych przeznaczonych do kontaktu z żywnością, bez toksycznych substancji które często można znaleźć w złej jakości plastiku (BPA i PVC). I choć za plastikiem nie przepadamy, to ma on jednak swoje zalety. Do środka można włożyć nie tylko suche, ale też mokre jedzenie. Materiał jest solidny, a brzegi wysokie, więc nic się nie wyleje i nie przesiąknie.

Szczęśliwcy, którzy mają w domu zmywarkę, miski mogą po prostu wrzucić na jej górną półkę. My po rozkręceniu bez problemu myjemy je w zlewie. Szkoda tylko, że nie zaprojektowano ich tak, żeby jedna wchodziła w drugą – na pewno łatwiej byłoby je wtedy przechowywać, bo swoje zajmują. Na szczęście u nas w domu psy mają do dyspozycji cały moduł szafy w kuchni, więc SPINki trzymamy tam teraz na honorowym miejscu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *