Obowiązkowa kastracja psa – taki zapis pojawia się w każdej umowie adopcyjnej z fundacji czy schroniska. Czemu? Bo kastracja jest jedynym realnym sposobem na ograniczenie problemu bezdomności.

Globalnie mówi się o setkach milionów zwierząt domowych bez właścicieli. W Polsce skalę tę możemy próbować mierzyć np. według raportów Najwyższej Izby Kontroli. Parę lat temu zliczono, że w schroniskach w całej Polsce znajduje się ponad 100 tysięcy psów. I że liczba ta wciąż rośnie. Dlatego uważamy, że zwierzęta domowe należy kastrować. Pod warunkiem, że nie ma ku temu przeciwskazań medycznych lub behawioralnych.

Ten wpis jest praktycznym przewodnikiem po procesie kastracji psa, z perspektywy opiekunów suczki. Pokażemy wam, jak my przygotowywaliśmy się do zabiegu u Funi, na co zwrócić szczególną uwagę, co was czeka. Z pomocą w wyjaśnieniu niektórych zagadnień medycznych przyjdzie nam lekarz weterynarii Karolina Ciesielska, która współpracuje z Pethelp.pl – dziękujemy!

Poruszone tematy: Kastracja czy sterylizacja? / Argumenty “za” / Planowanie zabiegu / Kwalifikacja do zabiegu i badania / Decyzje / Koszty / Dzień zabiegu – jak się przygotować, co mieć ze sobą / Zabieg i po zabiegu / W domu w dniu zabiegu / Na drugi dzień / Kontrola / Co dalej?

Kundelek siedzi na kolorowej macie w różowym ubranku pooperacyjnym

Sterylizacja czy kastracja psa?

Kastracja to zabieg chirurgiczny w wyniku którego organizm nieodwracalnie traci zdolności rozrodcze. Czym różni się kastracja psa od sterylizacji? To dwa różne zabiegi:

W Polsce wykonujemy kastrację zarówno u samców, jak i u samic. Kastracja jest zabiegiem usunięcia narządów płciowych: jajników oraz macicy lub jąder. Jej skutkiem jest brak produkcji hormonów płciowych.
Sterylizację można nazwać ubezpłodnieniem ze względu na to, że zabieg ten polega na podwiązaniu lub przecięciu jajników lub nasieniowodówtłumaczy lek. wet. Karolina Ciesielska z Pethelp.pl

O sterylizacji suczek mówi się więc potocznie, mając tak naprawdę na myśli kastrację. My używamy terminu “kastracja” w odniesieniu do Funi, bo jest prawidłowy z punktu widzenia medycznego.

Argumenty “za”

Podstawa to pewność, że unikniemy kolejnego miotu szczeniąt. Poprzez zabieg kastracji (nie sterylizacji) pozbawiamy zwierzę hormonów płciowych. A razem z nimi też cieczki, potencjalnej ciąży urojonej, znaczenia terenu.

A czy są zalety zdrowotne?

Tak, jak najbardziej. U suk kastracja zmniejsza ryzyko nowotworu gruczołów mlekowych nawet o 90%, jeśli zabieg jest wykonany przez drugą cieczką. Nowotwory te często są złośliwe i konieczne jest usunięcie całej listwy mlecznej – cięcie takie jest bardzo szerokie i na pewno jest dużym obciążeniem dla suczki. Kastracja zapobiega również powstawaniu ropomacicza, które może być nawet zagrożeniem życia dla zwierzaka. U samców usunięcie jąder zapobiega rozrostowi prostaty oraz oczywiście nowotworom gonad płciowych – przypomina lek. wet. Karolina Ciesielska z Pethelp.pl

Planowanie zabiegu

Kiedy najlepiej wykonać zabieg kastracji? W jakim wieku? Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Decyzja powinna zależeć od wielu czynników – wielkości, typu rasy psa, związanych z tym uwarunkowań, stanu zdrowia.

Jedno jest pewne. Przekonanie, że suka powinna mieć chociaż jeden miot przed kastracją, to krzywdzący mit. Nie ma też górnej granicy wieku dla tego zabiegu, jeśli tylko ogólna kondycja psa na to pozwala.

Suczkę można wykastrować nawet przed pierwszą cieczką. Wtedy ryzyko zachorowania na nowotwór gruczołu mlekowego spada do 0,05%. Ale istnieją badania sugerujące korelację pomiędzy zbyt wczesną kastracją, a np. późniejszym nietrzymaniem moczu, chorobami stawów, zaburzeniami rozwoju kości (np. tutaj znajdziecie ich przegląd). Zazwyczaj jednak konkretna predyspozycja i statystyka dotyczy wybranych typów ras. Więc rozważając z weterynarzem najlepszy czas na wykonanie zabiegu, należy wziąć pod uwagę ten aspekt.

A Funia? Adoptowaliśmy ją w wieku 3 miesięcy, pierwszą cieczkę miała w wieku 8 miesięcy, a kastrowana w wieku 11 miesięcy.

Gdy już podejmiemy decyzję na którym etapie rozwoju chcemy wykonać zabieg, musimy się jeszcze wstrzelić w kastracyjne okienko:

  • Suczka nie może być w trakcie cieczki.
  • Powinno się też odczekać ok. 3 miesiące od ostatniej cieczki ze względu na zmiany hormonalne (możecie poczytać o tym więcej np. tutaj).
  • Musi być zdrowa.
  • Nie może być bezpośrednio po odrobaczaniu ani szczepieniu (trzeba odczekać przynajmniej 2 tygodnie).

Trochę inaczej wygląda to u samców. Tu przeciwwskazaniem do kastracji mogą być same problemy behawioralne. Wbrew temu, co się potocznie uważa, kastracja psa wcale nie musi złagodzić u niego agresji. Dlatego jeśli zmagacie się z nią, przyda się dodatkowa konsultacja behawiorysty przed umówieniem zabiegu.

Kwalifikacja do zabiegu i badania

Każdy zabieg jest pewnego rodzaju obciążeniem dla organizmu. Nawet u zwierzaka zupełnie zdrowego warto sprawdzić, czy wszystkie jego narządy działają prawidłowo i wykonać badanie krwi. Leki użyte do znieczulenia są usuwane przez wątrobę i nerki – na te parametry należy zwrócić szczególną uwagę. Istotne dla lekarza jest również wykluczenie zapalenia oraz niedokrwistości, które są przeciwskazaniem do zabiegu. Aby takie badanie było miarodajne, zwierzak musi być na czczo – zaleca lek. wet. Karolina Ciesielska z Pethelp.pl

By mieć pełen obraz stanu zdrowia Funi zrobiliśmy badania krwi, moczu i echo serca. I słusznie – dowiedzieliśmy się, że Funia ma niewielką niedomykalność zastawki dwudzielnej serca. Na tym etapie nie było to dyskwalifikacją do zabiegu i narkozy. Ale wiemy już, że niedługo będziemy musieli zająć się dalszą diagnostyką w tym kierunku.

Decyzje

Każdy opiekun staje przed innym zestawem trudnych decyzji do podjęcia w trakcie całego procesu. Dla nas jedną z nich było to, gdzie wykonać zabieg. Najważniejsze, żebyście znaleźli miejsce, któremu ufacie i gdzie podoba wam się podejście lekarzy do zwierząt. My od jakiegoś czasu chodzimy, po sąsiedzku, do warszawskiej lecznicy ochWET, zrzeszonej w Pethelp. To tam zapisaliśmy się na zabieg kastracji.

Sam zabieg także może być przeprowadzony według różnych metod i narzędzi. Istnieją np. różne rodzaje narkozy – “lżejsza”, wziewna, bezpieczniejsza dla zwierząt starszych lub obciążonych różnymi chorobami. Ale wymagająca intubacji co może podrażnić gardło. Jest też narkoza infuzyjna czyli dożylna – z niej pacjent wybudza się dużo dłużej. Można także zastosować zwykłe szwy, lub typ rozpuszczalny, który nie będzie wymagał zdejmowania. Porozmawiajcie z lekarzem o tym, która opcja będzie dla was i waszego psa lepsza.

U Funi zastosowano narkozę infuzyjną oraz zwykłe szwy.

Koszty

Jeśli adoptujecie dorosłego psa, często to schronisko lub fundacja zajmuje się i pokrywa koszty zabiegu kastracji. Tak było w przypadku Fisi. Dlatego z ciekawością sprawdzaliśmy wszystkie koszty przygotowania i samego zabiegu u Funi.

Wstępną wizytę, zbadanie i osłuchanie psa, badania moczu i krwi zrobiliśmy w ramach naszego ubezpieczenia medycznego Pethelp. Ale gdybyśmy robili to poza pakietem, byłoby to jakieś 100-150 zł, w zależności od lecznicy. Echo serca to badanie specjalistyczne poza pakietem – kosztowało nas 240 zł.

Koszt samej kastracji determinuje przede wszystkim rodzaj narkozy i waga naszego psa. Funia to 5,5-kilowy maluch, więc zabieg kosztowałby ok. 500–600 zł.

Ale w lecznicy, w której zapisaliśmy się na operację, trwał akurat miejski program finansowania kastracji psów. Zabieg zrobiliśmy więc w ramach realizacji Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie m.st. Warszawy. I nie zapłaciliśmy nic. Miasto pokryło koszt wizyty kwalifikującej przed zabiegiem, narkozy infuzyjnej, samego zabiegu, środków bólowych i antybiotyków, pooperacyjnej opieki oraz wizyty kontrolnej i zdjęcia szwów. Musiałam jedynie wylegitymować się Kartą Warszawiaka z ważnym e-hologramem (potwierdzającą, że płacę tu podatki), dowodem osobistym (by potwierdzić tożsamość) i umową adopcyjną (potwierdzającą, że Funia to nasz pies). Dzięki, Warszawo!

Trzeba było tylko dokupić pooperacyjny kubraczek – wzięliśmy dwa, na zmianę w razie wybrudzenia, w sumie za 50 zł. W niektórych lecznicach są one uwzględnione w cenie zabiegu albo można je dokupić na miejscu i doliczyć do rachunku. U suczek sugerowany jest kubraczek, u samców kołnierz weterynaryjny. Więcej o rodzajach zabezpieczenia rany po zabiegu przeczytacie tutaj.

Dzień zabiegu
– jak się przygotować, co zabrać

Przygotowania zaczynają się tak naprawdę nawet poprzedniego dnia – bo pacjent musi przyjść na operację na czczo. Musicie dopilnować by pies nie jadł do 8-12 godzin przed zabiegiem (dokładne zalecenia, w zależności od psa, poda wam weterynarz). Około 3 godzin przed operacją należy odstawić także wodę. Jeśli pies rozchoruje się w dniu operacji – trzeba poinformować od razu lekarza. Prawdopodobnie zabieg trzeba będzie przełożyć.

Jedno z nas wzięło wolne na cały dzień, żeby być do dyspozycji nie tylko Funi, ale też mieć czas zająć się odpowiednio Fisią.

Poproszono nas o przyjście do lecznicy 10 minut przed umówioną godziną by załatwić formalności. Normalnie podpisuje się wówczas zgodę na zabieg. My, biorąc udział w miejskim programie, musieliśmy wypełnić specjalny wniosek o wykonanie zabiegu, w dwóch egzemplarzach (jedna kopia dla nas), które przygotowała lecznica.

Co zabrać ze sobą? Książeczkę zdrowia i wszystkie badania, kubraczek pooperacyjny. Wzięliśmy też ze sobą kocyk dla Funi, tak żeby po wybudzeniu z narkozy można było ją owinąć w coś o znajomym smrodku.

Zabieg i po zabiegu

Gdy już załatwiliśmy wszystkie formalności, o 13:00 przyszedł czas na pierwszy zastrzyk przygotowujący do operacji. Poproszono nas żeby po nim pospacerować jeszcze z Funią przez 20 minut i dopiero wtedy stawić się na narkozę. Franek trzymał ją na rękach przy usypianiu – dostała drugi zastrzyk, po którym łapki zaczęły jej się rozjeżdżać. Potem założono jej wenflon i dopiero wzięto na salę operacyjną, a Franek mógł pójść do domu.

Sam zabieg trwał około godziny. O 14:30 dostaliśmy telefon, że operacja przebiegła pomyślnie i już się zakończyła. Drugie tyle trwało wstępne wybudzanie się Funi z narkozy. Spytano nas jak daleko od kliniki mieszkamy, żeby odpowiednio wcześniej dać znać, że można przyjść do psa. Ale “przyjść” to nie znaczy odebrać i zawieźć do domu, tylko być z nią na miejscu w trakcie dalszej fazy wybudzania, dopóki nie odzyska pełnej świadomości i sprawności ruchowej. O 15:30 Franek był już z Funią na miejscu. Wyjęto jej wenflon i przekazano w formie kocykowego burrito na ręce.

W ochWET dostępne są dwa stanowiska dla takich pooperacyjnych pacjentów. Wygląda to jak starego typu szkolne krzesło z pulpitem, który otoczony jest z trzech stron ściankami – tworząc jakby pudełko, w którym mniejszy lub średni piesek może bezpiecznie siedzieć. Tam gdzie byłaby czwarta ścianka jesteśmy my, na krześle – możemy głaskać psiaka, siedzieć z twarzą na jego wysokości, obserwować i dodawać otuchy. Franek mógł też zaskajpować do mnie do pracy i pokazać mi Funię, o którą tak bardzo się martwiłam.

Stanowiska umiejscowione są we wnęce na korytarzu w dalszej części lecznicy, dalej od głośnej poczekalni, pomiędzy gabinetami. Więc cały czas lekarz może przechodząc zajrzeć do psa, można też łatwo wezwać kogoś gdyby działo się coś niepokojącego.

Franek siedział z nią w ten sposób bite dwie godziny – pewnie przy narkozie wziewnej wybudzanie trwałoby krócej. Nie jest to przyjemny widok. Funia trzęsła się, jęczała i płakała, zsikała dwa razy pod siebie. Ale wyobraźcie sobie, o ile gorzej by jej było, gdyby była sama. Dlatego koniecznie spytajcie lekarza, czy będziecie mogli towarzyszyć psu w tym czasie. Oczywiście nie musicie też tego robić i możecie odebrac z kliniki psa w pełni obudzonego.

Gdy Funia była już wystarczająco przytomna, lekarz zaprosił ich jeszcze do gabinetu by ją obejrzeć i założyć kubraczek. Frankowi przekazano zalecenia i wypis, a zabieg wpisano do książeczki zdrowia. Pokazano mu też, jak bezpiecznie podnosić psa. Do domu wrócili o 17:30, Funia niesiona na rękach.

W domu w dniu zabiegu

Konkretne zalecenia po operacji i kontroli wyda wam weterynarz, ale wśród nich na pewno będzie:

  • Zapewnienie psu spokojnego miejsca do odpoczynku po zabiegu – wygodnego, na ziemi, w cichym i nie za jasnym miejscu (po narkozie psy mogą mieć dźwięko- i światłowstręt).
  • Głodówka do końca dnia.
  • Kontrola za 1-2 dni.
  • Do czasu kontroli podawanie tylko przepisanych leków przeciwbólowych, niewielkich ilości lekkostrawnego, najlepiej mokrego jedzenia i wody w małych porcjach.
  • Zakaz biegania i skakania do czasu zdjęcia szwów.
  • W pierwszych dniach po zabiegu należy także unikać bardzo długich spacerów i dużej ilości schodów. Jeśli wielkość i waga psa na to pozwala, a mamy do przejścia 4 piętra, to lepiej przenieść go po nich na rękach.
  • Zakaz kąpieli do czasu zdjęcia szwów.

Nam zalecono by nie zmuszać Funi do wyjścia na wieczorną toaletę, jeśli nie będzie na siłach. I faktycznie nie była. Na podłodze rozłożyliśmy dla niej jeden z zachowanych szczenięcych podkładów, na wypadek gdyby chciała się komfortowo załatwić. Przepisaną tabletkę przeciwbólową musieliśmy jej wcisnąć do pyszczka, bo nie dała rady sama jej zjeść.

Funia cały wieczór spędziła leżąc na posłaniu, jęcząc w półśnie i obracając się z boku na bok. Pilnowaliśmy, żeby Fisia jej nie męczyła, ale na szczęście tylko układała się niedaleko niej i spały.

Ostrzeżono nas, że może się po narkozie mocno ślinić lub wymiotować, więc wyłożyliśmy posłanka kocami. Lepiej w razie czego wrzucić je szybko do pralki, niż głowić się nad czyszczeniem posłania. Faktycznie, Funia szybko przemoczyła pyszczkiem kocyk, na którym leżała, ale na szczęście nie wymiotowała.

Polecono nam też przespać pierwszą noc koło Funi na ziemi, tak żeby nie miała pokusy kręcić się po domu, wskakiwać i zeskakiwać z łóżka.

Warto też przypomnieć sobie, gdzie macie najbliższą całodobową klinikę i zapisać sobie jej numer telefonu. Na wszelki wypadek, gdyby pierwszej nocy z psem działo się coś bardzo niepokojącego.

W domu – na drugi dzień

Funia obudziła się o 6:00 rano jakby weselsza, więc znieśliśmy ją na długo trzymane siku. To musiała być dla niej duża ulga. Z trawnika wracała już z ucieszonym ogonkiem w górze. Na te pierwsze dni po zabiegu przerzuciliśmy się z szelek na obróżkę, żeby maksymalnie uprościć proces ubierania się.

Cały następny dzień spędziła w domu ze mną i Fisią. Musiałam zablokować jej dostęp do mebli, na które przyzwyczajona jest wskakiwać (na zdjęciach widzicie barykadę kanapy). No i zająć czymś Fisię, żeby nie nakłaniała Funi do zabawy. Ale ta tak naprawdę większość dnia przespała. Zrobiłyśmy kilka bardzo krótkich spacerów, na które była wynoszona. Jeść i pić zachciała dopiero pod wieczór.

Jeśli kastracja psa wypadnie wam w upał, możecie ratować się matami chłodzącymi, wiatrakiem, ale nie kamizelkami chłodzącymi (bo mogą rozmoczyć szwy). To bardzo zwiększy komfort zwierzęcia w trakcie pierwszych dni po zabiegu i podczas gojenia się rany. Ale trzeba też pilnować żeby nie wychłodzić psa za mocno, zwłaszcza bezpośrednio po zabiegu.

Przez pierwsze dni trzymaliśmy też zamknięte okna, wietrząc mieszkanie tylko w trakcie spacerów, ze względu na to że Funia jest szczekaczką. Gdy tylko inny pies ujada na zewnątrz, od razu mu odpowiada, drąc japę. A to powoduje uruchomienie mięśni brzucha i przepony, co może być bardzo groźne dla świeżych szwów na brzuchu. Jeśli macie ten sam problem przy domofonie – dobrym pomysłem może być chwilowe wyciszenie go.

Funia nie miała natomiast problemów z noszeniem kubraczka pooperacyjnego, być może dlatego że zdążyła przywyczaić się zimą do noszenia ubranek. Jeśli wasz pies tego nigdy nie robił, możecie poćwiczyć noszenie go po domu jakieś dwa tygodnie przed zabiegiem. Ta koszulka, oprócz tego że pies wygląda w niej jak w słodkiej piżamce, uniemożliwi lizanie rany. Pro tip z lecznicy: dwa ostatnie rzędy troczków, te przy ogonku, warto zawiązać na krzyż, wtedy całość mniej spada.

Kontrola

Jak powinna wyglądać wizyta kontrolna?

  • Lekarz powinien obejrzeć ranę.
  • Może podać kolejne dawki leków.
  • Otrzymacie dalsze zalecenia, w zależności od tego jak goi się rana.
  • Możecie zgłosić że coś ewentualnie niepokoi was w zachowaniu psa.
  • Jeśli założono standardowe szwy, będziecie musieli umówić się na ich zdjęcie.

My umówiliśmy się na kolejną wizytę po 8 dniach. Kazano nam też sprawdzać raz dziennie, jak goi się ranka. Wszelkie nieprawidłowości, dziwny zapach, krwawienie, inne wydzieliny, pogłębiający się zamiast schodzący obrzęk – zalecono nam natychmiast zgłaszać. Żeby kontrolować dokładnie postęp gojenia, codziennie robiliśmy zdjęcie funiowego brzucha:

Dalsza rekonwalescencja

Najgorsze w tej fazie jest to, że gojąca się rana swędzi, więc pies próbuje ją lizać. My tak ustawiliśmy zabieg, żeby przez pierwsze 5 dni ktoś zawsze był z Funią i jej pilnował.

Próbowaliśmy odwracać jej uwagę od lizania rany, skoków, biegania i szczekania głównie zabawami węchowymi, gryzakami, tworzeniem warunków idealnych do częstych drzemek. Choć im bliżej zdjęcia szwów, tym bardziej energia ją roznosiła. Na szczęście dwa tygodnie mijają dość szybko.

Co dalej?

To tyle! Po usunięciu szwów możemy już zdjąć psu kubraczek. I wrócić do normalnego trybu życia. Blizna Funi, świeżo po zdjęciu szwów, wyglądała tak:

Co jeszcze?

Warto pamiętać, że wyeliminowanie hormonów płciowych zmienia wewnętrzny metabolizm. Zwierzaki po zabiegu mają tendencję do nadwagi. Eliminujemy to ryzyko, podając dedykowaną karmę lub uwzględniając tę zmianę w przy układaniu domowej diety – przypomina lek. wet. Karolina Ciesielska z Pethelp.pl

Oczywiście dietę można też balansować wzmożoną dawką ruchu! Wprowadzajmy go stopniowo po tym przymusowym dwutygodniowym zwolnieniu lekarskim.

Kastracja psa – jak było u was?

Dla nas doświadczenie kastracji nie było takie straszne, jak się obawialiśmy. Znamy historie psów, które po wybudzeniu się z narkozy mogły góry przenosić, ale też takich które zabieg zniosły fatalnie. Wszystko zawsze zależy od psa. Jeśli macie dodatkowe pytania o cały proces, czekamy na wasze komentarze. Z ciekawością przeczytamy też o tym, jak kastracja psa wyglądała u was.

One thought on “Kastracja psa. Praktyczny przewodnik

  1. Bardzo fajny artykuł, ale… 😀
    Nigdy ze swoimi psami nie sypiałam na podłodze! 😀 Trzeba zapewnić psu spokój i możliwość wyspania się, i tyle.
    Kubraczek, to dobry pomysł, ale z braku laku wystarczy t-shirt i 3 tasiemki, też zda egzamin 😀 Dla chłopców czasem stosuję bokserki 😀 Ewentualnie kołnierz, ale nie znam psa, który by to dobrze znosił.
    Pies/sunia dostaje od razu po operacji osłonowo antybiotyk i środki przeciwbólowe oba długo działające, wet może dołożyć tabletki przeciwbólowe (np. Ex-Pain) na 2-3 dni, ale psy mają wyższy prób bólowy, jak ludzie i inaczej to odczuwają. Zbędne jest podawanie dłużej, chyba że rana się paskudzi, ale dużo zależy od tego, czy pies ma dostęp do rany i będzie ją wylizywał.
    Następnego dnia po zabiegu wszystkie moje psy były już żywe i energiczne. Oczywiście nie należy z nimi szaleć, ale dość normalnie funkcjonują zaraz na następny dzień, niektóre nawet się bawią i biegają z innymi. Nie przesadzałabym więc z nadmierną troską, bardziej potrzeba uważności.
    I raczej skupiłabym się na tym, by pies najpierw Wam zaufał (konieczny jest czas), a potem dopiero przechodził zabieg.
    Badanie krwi to bardzo dobra praktyka, zawsze to dodatkowa kontrola stanu zdrowia, co powinno być z resztą naszym zdaniem choć raz w roku zrobione. Jeśli jednak zwierzak jest już u Was jakiś czas, to też można się zastanowić, żeby nie mnożyć kosztów.
    Tak więc naprawdę fajny artykuł i BARDZO POŻYTECZNY, ale jednak trochę przesady w nim jest 😀
    Nie mniej suni pozazdrościć tak troskliwych opiekunów 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *