Naszym psom, jak innym członkom rodziny, pozwalamy na wiele – na przykład spać w naszym łóżku, obsypywać nas zaślinionymi buziakami, czy siedzieć przy stole gdy mają na to ochotę. Pod jednym tylko warunkiem: że jest to dla nich bezpieczne.

Z kolei sobie pozwalamy na robienie psom tysiąca pozowanych zdjęć na instagram. Bezpieczeństwa pilnuje wtedy wyuczona komenda zwalniająca – coś jak wojskowe “spocznij”. Fisia i Funia doskonale wiedzą, że nie mogą ruszyć się z ustawionej pozycji dopóki z naszych ust nie padnie magiczny sygnał. A na wypadek gdyby komenda zawiodła – tuż poza kadrem stoi zazwyczaj druga osoba, która czuwa nad tym żeby psu nie stała się żadna krzywda w trakcie robienia zdjęć.

Sprostujmy więc raz na zawsze: choć nasze psy pozują do zdjęć z kawką czy naszym obiadem, to nie oznacza wcale, że po skończonej sesji mogą się nimi uraczyć. A jeśli siedzą z pyszczkiem przy stole bez naszego nadzoru, to najpewniej blat jest pusty i wolny od wszelkich produktów spożywczych czy innych niebezpiecznych substancji.

Przygotowaliśmy dla was prostą ściągę z tym, czego pod żadnym pozorem nie powinien spożywać wasz pies. My na pamięć znamy listę produktów szkodliwych. Te wymienione poniżej mogą być dla waszego psa trujące nawet w najmniejszych ilościach, więc uważajcie na nie szczególnie:

Uważajcie także na łupiny po czosnku i cebuli, które często przy najmniejszym przeciągu potrafią sfrunąć z kuchennego blatu na ziemię, tuż pod psi nos.

Jeśli na instagramie widzicie psinfluensera zajadającego czekoladę, to najprawdopodobniej jest to specjalna czekolada dla psa, która z ludzką czekoladą nie ma nic wspólnego – nie zawiera ani grama kakao. Umówmy się, psia czekolada nie ma żadnej wartości poza tym, że dobrze wygląda na zdjęciach. My kupiliśmy taką raz w życiu i starczy.

Wasz pies zapewne nie dobierze się sam do worka ksylitolu w szafce. Ale ksylitol jako zastępnik cukru stosowany jest w wielu wypiekach, żelkach, smarowidłach i innych słodkich produktach. Dlatego upewnijcie się, czym był słodzony wasz serniczek z kawiarni czy masło orzechowe, zanim dacie namówić się psu na to by mógł oblizać łyżkę czy talerzyk po waszym deserze. A zamiast ludzkich ciastek – poczęstujcie go lepiej specjalnymi psimi ciastkami.

Skoro orzechy są szkodliwe, to czemu wszystkie psy zajadają się masłem orzechowym? Bo robi się je z orzechów arachidowych, które są tak naprawdę rośliną strączkową, a nie orzechem z botanicznego punktu widzenia. Można kupić specjalne masło orzechowe dla psów (macie wtedy pewność, że jest dla nich bezpieczne) albo wybrać w sklepie spożywczym takie, które w składzie ma tylko orzeszki arachidowe – bez dodatku soli, cukru czy ksylitolu.

Na pestki małe i duże warto uważać, jeśli nasz pies zajada się ogryzkami jabłek albo arbuzem w lecie, lub dostaje owoc do ogryzienia z pestki, jak brzoskwinia. Jeśli dajecie psu owoce w takiej formie, pestki trzeba po prostu samodzielnie zawczasu usunąć.

Uwaga także na kasztany na spacerach. Kasztan połknięty w całości może utknąć w psim żołądku już na zawsze i trzeba będzie usuwać go operacyjnie, a rozgryziony także nie jest szczególnie zdrowy ze względu na zawarte w nim substancje chemiczne.

Jeśli wasz pies towarzyszy wam w kuchni albo wyjściach do knajpy i koniecznie chcecie podzielić się z nim jakimś jedzeniem, ale nie macie pewności czy to bezpieczne – sprawdzajcie rozpiski z zaufanych źródeł, jak np. ta opracowana przez American Kennel Club (odpowiednik naszego ZKwP).

Jabłka i gruszki, banany, jagody, truskawki i maliny, melon i arbuz, marchewka, ogórek, brokuły, groszek i szpinak – w symbolicznej ilości – będą bezpieczną przekąską, która może urozmaicić trening, przynieść ulgę w upale albo posłużyć za wyjątkową nagrodę dla psa. Pod warunkiem, że w ogóle mu zasmakują.

Pewnie nie stanie mu się też nic jeśli dostanie raz na jakiś czas do wylizania kubeczek po jogurcie naturalnym. Wielu wolontariuszy w schronisku używa jako ekonomicznych przekąsek szkoleniowych zwykłych parówek i żadnemu psu nie dzieje się od tego krzywda. My na treningach noseworku przy wyjątkowo trudnych ćwiczeniach nagradzamy Fisię kawałeczkami sera. A Funia nie raz zajadała się pieczonym batatem z wegańskiego ramenu, choć z restauracyjnymi potrawami trzeba szczególnie uważać ze względu na używane w nich przyprawy. My nie jesteśmy restrykcyjnymi barfiarzami – jeśli w zamian za kawałek rantu po pizzy będziemy w stanie wzmocnić pożądane zachowanie, odwrócić uwagę psa od czegoś innego, czy po prostu nagrodzić go – to smacznego. Wszystko trzeba robić w granicach zdrowego rozsądku.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *