Można o psach nie wiedzieć zupełnie nic; zanim przygarnęliśmy Fisię żyliśmy w takiej właśnie rzeczywistości bez psich kup i kłaków. Kurs samodzielnej obsługi kundelka zrobiliśmy w przyspieszonym tempie w pierwszy weekend po adopcji – gorączkowo szukając informacji nie tylko o tym co pies może jeść, ale co czuje i myśli. I jak go nie popsuć.

Książka, którą dostaliśmy teraz do przeczytania, przydałaby nam się wtedy idealnie. “Słuchając psa” napisana została przez dwójkę trenerów i behawiorystów (Zofię Zaniewską i Piotra Wojtkowa, którego wiele osób kojarzy z filmików instruktażowych John Doga). Skierowana jest zarówno dla przyszłych jak i obecnych właścicieli psów.

W tej książce będziemy Was nazywać opiekunami. Dobry opiekun dla o psa w zakresie jego podstawowych potrzeb, ale też emocji. Pies bowiem rzadko przysparza kłopotów, gdy czuje się bezpieczny i szczęśliwy. Jeśli opiekun ma świadomość, z czego wynikają psie zachowania, i umie odczytywać wysyłane przez niego sygnały, nawiązuje się głębsza więź. Chcemy pokazać, jak łączyć naukę, trening i jednocześnie zwracać uwagę na emocje i nastroje psa

Już na wstępie autorzy zaznaczają, że jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za pełną miskę naszego psa, ale też za jego zachowania i samopoczucie. My, czyli nawet nie tyle właściciele, co opiekunowie. Dla nas było to zawsze oczywiste. Ale po roku spędzonym w parkach na rozmowach z innymi psiarzami, wiemy już, że nie każdy chce tak to widzieć – że niektórym łatwiej jest obwiniać za wszystko co “złe” samego psa; karcić go i strofować. My sami mamy psa “z problemami”, ale uważamy, że to od nas zależy, jak te problemy będziemy rozwiązywać. I za każde szczeknięcie na hulajnogę czy capnięcie za nogawkę od spodni, odpowiedzialni czujemy się sami – winny jest nasz brak refleksu, złe odczytanie sytuacji, nieadekwatna reakcja, i tak dalej. To my wciąż uczymy się rozumienia naszego psa, nie odwrotnie.

Trochę o tym jest ta książka – autorzy cały czas przypominają nam, że nie ma uniwersalnych rozwiązań, że odpowiedzialność za czytanie sygnałów wysyłanych nam przez psa ciąży na nas, a nie odwrotnie. I wreszcie, że to my mamy obowiązek słuchać naszego psa, a nie pies ma się słuchać nas.

Ale to część teoretyczna, a w książce jest też wiele praktycznych przykładów i konkretnych porad. Przede wszystkim rozdział, który zapewne dla wielu osób będzie wybawieniem – czyli instrukcja obsługi szczeniaczka. Oprócz tego prosty przewodnik po komendach i sztuczkach, który tłumaczy czemu tak naprawdę one służą – nie tylko ślepemu posłuszeństwu, ale też aktywizacji i rozwojowi psa, a przede wszystkim budowaniu naszych relacji pies-przewodnik, opartych na słuchaniu się i wzajemnym zaufaniu. Pokrótce omówione są też najczęstsze problemy behawioralne, także te charakterystyczne dla psów ze schroniska – choć pewnie nie zastąpi to indywidualnej konsultacji profesjonalisty, to proponowane tam rozwiązania mogą być dobrą wskazówką dla doraźnych działań.

Rozprawiono się też z kilkoma mitami, które w psich parkach są wciąż szczególnie popularne: psa nie trzeba dominować, pies nie zawsze musi się “wybiegać”, nie każdy pies nie zawsze lubi być głaskany, warczenie to nie koniec świata. A pytanie “pies czy suka?” do niczego nie prowadzi.

Na koniec jeszcze jedna dobra informacja – część wpływów ze sprzedaży książki wydawca przekaże na Schronisko w Korabiewicach. To uzupełnienie pracy szkoleniowej, którą autorzy wykonują tam od kilku lat – a ostatni rozdział książki poświęcony jest właśnie osobom pomagającym psom w schroniskach: wolontariuszom, pracownikom, ludziom którym los bezdomnych zwierząt nie jest obojętny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *