Czy wiesz, że jest taki szczególny gatunek literacki, który nazywa się ciekawostki? Książka “Hau. Psy, pieski i bestie w baśniach, mitach i wierzeniach” mogłaby wystartować do nagrody Pulitzera w dziedzinie psich ciekawostek!

Ale to też coś więcej, niż tylko głupotki, błahe historyjki i smaczki do czytania. Ta książka, autorstwa norweskiego pisarza Tora Åge Bringsværda, to zbiór krótszych i dłuższych opowieści, które pokazują psy w kulturze, wierzeniach, religii i filozofii. A także, przez ich pryzmat, odkrywają miejsce psów w naszym życiu.

Ostatni pies, który mnie miał, nazywał się Sheba. To był najpogodniejszy flat-coated retriever na świecie, który każdy nowy wschód słońca witał radosnym merdaniem ogona. Sheba ponosi winę za to, że przez ostatnie lata mówię do siebie na głos. Bo Sheba i ja rozmawialiśmy ze sobą każdego dnia, przywykłem do jej ciągłej obecności, do tego, że leży obok mojego biurka – i chociaż od dawna jej nie ma, nadal gadam jak najęty, zupełnie jakbyśmy wciąż byli razem.

– pisze Bringsværd

Wydawnictwo Marginesy nie zawiodło nas nigdy doborem swoich autorów. Bringsværd już we wstępie, niby mimochodem, dzieli się swoim podejściem do psów. Takim, które my sami podzielamy – opartym na wzajemnym szacunku i miłości. Pisze dalej: “Niestety, często nasze zachowanie wobec zwierząt jest naganne i dlatego nie mogę pojąć, jak to się dzieje, że nadal darzą nas takim uczuciem. Zwłaszcza pies jest dla mnie zagadką“. Cóż, tak się składa, że na to pytanie odpowiedź znalazł akurat inny autor Marginesów, którego książkę “Pies jest miłością. Dlaczego i jak twój pies cię kocha” mieliśmy przyjemność recenzować tutaj.

Tymczasem w “Psach, pieskach i bestiach” Bringsværd słusznie zwraca uwagę na to, jak traktowane są psy. W niektórych przypowieściach grają pierwsze skrzypce i zajmują królewskie miejsce, w innych traktowane są po macoszemu, jako źródło problemów. Albo – jak czarne kundle – jako wcielenie zła. Tak czy inaczej, wątek szacunku do zwierząt odbija się echem po całej książce. A Bringsværd dla równowagi zawsze puentuje historie smutne lub okrutne takimi, które są wyrazem życzliwości wobec psów. I widać, że jest to książka napisana przez kogoś, kto psa nie tylko “miał”, ale kochał. 

Forma książki może wydawać się nieco chaotyczna. Ale to po prostu czytelnicza przygoda. Co kilkanaście stron napotykamy coraz to nowe pomysły, wątki, odsłony, konteksty i źródła. Nagle, ni stąd ni zowąd, pojawia się krótki dialog pomiędzy Bringsværdem, a jego suczką Shebą. I tak oto tłumaczy ona swojemu opiekunowi jak prawidłowo witać się z psami, a nawet obok nich przechodzić, jak czytać i interpretować subtelne sygnały które nam dają, jak nauczyć się ich słuchać i rozumieć.

Cokolwiek przyniosą kolejne strony książki, niezmiennie łączy je jedno: motyw psa. Przewija się też we wszystkich ilustracjach: od psów na okładkach płyt winylowych, antycznych wazach, czy barokowych obrazach. 

Najobszerniejszą część stanowią mity, baśnie i legendy różnych kultur. Autor snuje nam opowieści z Persji, przytacza wierzenia ludów Afryki, cytuje skandynawskie przypowiastki. Nawet nie wiedziałam, że w tylu z nich, psy były kluczowymi bohaterami! W niektórych wręcz okazuje się, że bez nich by świata nie było. Jak w micie indiańskiego plemienia Mbaya, które wierzyło, że na początku wszyscy ludzie mieszkali pod ziemią. Aż któregoś dnia ludzi wywęszył pies – i spod tej ziemi wykopał. 

Autor tłumaczy też pochodzenie różnych psich wyrażeń: skąd wzięły się zwroty “zejść na psy”, “pieskie życie”, czy angielskie bitch. Pojawiają się też przesądy i zabobony, mniej lub bardziej absurdalne. Jak zalecenie perskiego lekarza i alchemika – co zrobić by pies za nami podążał? Wystarczy dać mu kawałek chleba, który trzymaliśmy chwilkę pod pachą. Kto by pomyślał ze Karol Linneusz w leczeniu podagry zalecał by stopy chorych lizały szczeniaczki? (A może to wcale nie taka głupia rada?)

Wiele z tych historii łączy jedno – wizja psa, który towarzyszy ludziom, jest im wierny, spełnia ich prośby, kocha ich. Na szczęście czasem ludzie odwzajemniają to uczucie i patrząc na psa czują podziw dla jego mądrości i sprytu, szacunek, oraz zwyczajnie – przywiązanie.

Są i motywy bardziej współczesne – na przykład ranking psich gwiazd z filmu, telewizji i komiksów. Niestety, zabrakło w nim Fisi… Ale wybaczamy. Książkę polecamy nie tylko opiekunom psów, ale wszystkim, których ciekawi historia kultury. Bez psów by jej nie było.


Książkę “Hau. Psy, pieski i bestie w baśniach, mitach i wierzeniach” Tora Åge Bringsværda kupicie na stronie wydawnictwa Marginesy

2 replies on ““Psy, pieski i bestie w baśniach, mitach, wierzeniach” – recenzja

  1. Był sobie mały york, zakopany w stercie liści, zostawiony przez kogoś bez życia. Odnaleziony przez średnią sznaucerkę, która go z tamtąd wykopała. Zawieziony do weterynarza na ostatni pochówek. I tutaj niesamowite się stało. W cialku Yorka tliło się jeszcze życie. Przeszedł wiele operacji i stał się protoplastą wielu małych yorków!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *