Czy wiecie co robi wasz pies, gdy nie ma was w domu?

Każdemu opiekunowi polecamy podejrzeć co dzieje się, gdy wychodzimy z mieszkania i zamykają się za nami drzwi. Jeśli niedawno adoptowaliście psa, jeśli w domu pojawił się nowy szczeniak, a może drugi zwierzak – warto wiedzieć, co robią gdy zostają same.

Ale jak to zrobić?

Najprościej jest umówić się we dwójkę, ustawić laptopa na półce, odpalić Facebooka i przy jego pomocy włączyć video call do drugiej osoby. Odbieracie go na telefonie i wychodzicie z mieszkania. Najlepiej pójść gdzieś niedaleko, ale jednak nie kręcić się pod samym domem (nie wiem jak, ale Fisia potrafi przez uchylone okno na 6. piętrze “usłyszeć” – wyczuć? – Franka podjeżdżającego na rowerze pod blok!). Takie testowe połączenie można zorganizować naprawdę szybko i łatwo. I u większości osób się sprawdzi.

Można też zainwestować w kamerkę. Na rynku jest teraz mnóstwo tzw. elektronicznych nianiek, które mają umożliwić rodzicom monitorowanie bobasa. A w takim razie nadadzą się też idealnie do monitorowania psów.

My kupilśmy na Allegro kamerkę Xiaomi IMILAB, taką za stokilkadziesiąt złotych:

  • Panoramiczny obraz HD obejmuje kawał mieszkania
  • Gdy zrobi się ciemno automatycznie przechodzi na podczerwień
  • Kamera sama wodzi za ruszającymi się obiektami
  • Słyszy też “płacz”, czyli wykrywa gdy psy zaczynają szczekać
  • O wszystkim daje nam znać przy pomocy powiadomień w aplikacji (Xiaomi Home)
  • Aplikację mogliśmy zainstalować sobie na obu naszych telefonach i podpiąć pod nią obydwie kamerki
  • Każde z nas niezależnie może oglądać obraz z kamery – albo na żywo, albo korzystając z powiadomień i włączając wybrane fragmenty nagrań
  • Można też nagrywać całość, a nie tylko wybrane “alerty”, na standardową kartę SD pasującą do kamerki
  • Do psów można też gadać przez głośnik, choć dźwięk jest na tyle mało realistyczny, że raczej nie nabiorą się na to, że to wy. Ale może uda się odwrócić tym ich uwagę od innego zachowania.

Jak często polecamy podglądać swoje pieski?

Zazwyczaj wystarczy okresowo, ale jeśli zajdzie taka potrzeba – nawet codziennie.

Jeśli wasz pies przesypia ten czas spokojnie, czy też leży i odpoczywa, albo w jakiś sposób sam zajmuje się sobą – prawdopodobnie możecie odpuścić sobie dalszy monitoring. Warto sprawdzić, czy nadal tak będzie, jeśli w waszym wspólnym życiu nastąpi jakaś duża zmiana. Np. przeprowadzicie się, w domu pojawi się nowy członek rodziny, pies będzie chorował, itp. Psich seniorów, albo psy z poważnymi, przewlekłymi chorobami, też warto kontrolować częściej niż rzadziej.

Być może jednak dzięki jednorazowemu wglądowi w samotną codzienność swojego psa odkryjecie, że drapie w drzwi, piszczy, szczeka lub wyje, może coś niszczy. A to znaczy, że odczuwa po waszym wyjściu jakiś dyskomfort – stres, może nudę. Wtedy warto będzie skontaktować się z behawiorystą, pokazać mu nagrania i spróbować zaradzić tej sytuacji.

A my?

My sami zaczęliśmy monitorować nasze psy dość późno – dopiero gdy pojawiła się u nas Funia, a i wtedy nie od razu! Minęło pół roku samodzielnego zostawania dziewczyn w domu (każda spędzała ten czas w osobnym pomieszczeniu), gdy zabraliśmy się wreszcie za projekt Pies TV.

Tak wygląda podgląd wybranych “alertów”

Czego się dowiedzieliśmy? Że Fisia, tak jak podejrzewaliśmy, przesypia cały dzień. Te nagrania były potwornie nudne – rudy bochen chleba na kanapie, rudy bochen chleba na fotelu, rudy bochen chleba na dywanie. Super. Więc kolejnego dnia zaczęliśmy nagrywać Funię zamkniętą w sypialni i… pękły nam serca. Od momentu naszego wyjścia drapała w drzwi, piszczała, wokalizowała, co do złudzenia przypominało dziecięcy płacz, chodziła z miejsca na miejsce, nie uspokoiła się ani na chwilę.

Jak to możliwe, że wcześniej tego nie zauważyliśmy? Drobinki tynku pojawiły się przy drzwiach dopiero po powrocie z miesięcznego urlopu. Może wcześniej Funia znosiła samodzielne zostawanie trochę lepiej, a po wspólnych wakacjach nie potrafiła już poradzić sobie z rozłąką? Sąsiedzi nigdy nie skarżyli się na szczekanie, ale akurat bezpośrednio za ścianą naszej sypialni stoi puste mieszkanie. Przede wszystkim jednak nie widzieliśmy żadnych “szkód” – myśleliśmy więc, że Funia po prostu spokojnie śpi przez cały dzień. A ona była tymczasem zbyt zajęta rozpaczaniem pod drzwiami, by gryźć i niszczyć nasze meble.

Co zrobić z odkryciami z kamery? Działać

Na podstawie odkryć z kamery zaczęliśmy próbować zarządzać trochę tą sytuacją. Wychodziliśmy z domu dopiero gdy Funia już ochłonęła po długim spacerze. Zostawialiśmy włączone w tle nagrania kojących szumów. Dawaliśmy bezpieczne gryzaki do wylizywania z pyszności, by zajęły ją na jak najdłużej i nieco uspokoiły. Ale i tak prędzej czy później lądowała załamana pod drzwiami, piszcząc i drapiąc. W porozumieniu z behawiorystką, która i tak pracowała wtedy z Funią nad inną kwestią, postanowiliśmy sprawdzić co stanie się, jeśli dziewczyny zostaną w mieszkaniu razem, bez zamkniętych drzwi do sypialni. Wcześniej baliśmy się, że Funia, jak to szczeniak, może naprzykrzać się Fisi, a może zrobi sobie krzywdę, wskoczy na coś w kuchni albo zaplącze się w zasłonę, a może w ogóle pogryzą się o jakąś głupotę.

Ich pierwszą wspólną “wolną chatę” monitorowaliśmy z laptopa. Ten eksperyment był trochę nieudany. Kamerka nie objęła obrazem całego mieszkania. Więc przez całe 40 minut obserwacji wiedzieliśmy, że jeśli toczy się jakaś akcja między Fisią a Funią, to jest to gdzieś poza zasięgiem obiektywu. Dlatego zdecydowaliśmy się na kamerkę. Przyklejeni do ekranu telefonu obserwowaliśmy w aplikacji jak dziewczyny zostają razem na co raz to dłużej. Skończyły się płacze i lamenty Funi, Fisia bez zmian przesypia większość dnia. Choć teraz, skoro może, robi to zazwyczaj w naszej sypialni. Czasem jeszcze szczekają (może na coś na klatce), czasami Fisia warknie i przegoni od siebie Funię, dlatego kamerki mamy dwie i są na stand-by’u. Gdyby coś się wydarzyło, dostaniemy na telefonie powiadomienie i będziemy mogli zareagować. A gdy psy śpią spokojnie to i my jesteśmy spokojniejsi.

Tak można przeglądać, minuta po minucie, cały materiał z kamery nagrany na kartę SD

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *