Gdy adoptowaliśmy Fisię, była ona najsmutniejszym pieskiem pod słońcem. Nic dziwnego – poprzedni właściciele bili ją i zaniedbywali, potrzebowała więc czasu żeby przestać się bać, otworzyć na człowieka i wreszcie dobrze się poczuć. Ale nawet po pobycie w fundacji, domu tymczasowym i pierwszym miesiącu u nas, wciąż nie wykazywała żadnej chęci do zabawy.

Dlaczego tak bardzo zależało nam na tym, by Fisia nauczyła się bawić? Zabawa psa z człowiekiem to jeden z wielu sposobów na budowanie więzi i relacji. Prawidłowa i nadzorowana zabawa z innymi psami jest z kolei świetnym narzędziem socjalizacyjnym i uczy psa wielu nowych rzeczy. A umiejętność samodzielnej zabawy zapewnia mentalną stymulację, rozwija jego umiejętności i podnosi jakość życia.

Jak zabrać się do nauki zabawy w przypadku psa po przejściach? Powolutku. Najpierw trzeba zbudować podstawowe zaufanie. Trudno powiedzieć ile może to zająć – dla każdego psa wygląda to inaczej i nie ma sensu na siłę pospieszać tego procesu. Dajmy mu czas by poczuł się swobodnie, zaufał nam, rozluźnił się przy nas. Obserwujmy jego mowę ciała – jeśli czuje się przy nas bezpiecznie, będzie to widać po luźno merdającym ogonie, zrelaksowanych mięśniach; podchodzeniu do człowieka, a nie cofaniu się przed gestami czy poddańczym kładzeniu na ziemi. Pomyślmy także o tym, jak dopasować nasze początkowe zachowanie w zabawie do potrzeb konkretnego psa; Fisia była wcześniej bita i kopana, więc bała się każdego gwałtowniejszego ruchu jaki wykonywaliśmy, zwłaszcza nogami. Do dziś nie czuje się komfortowo, gdy ktoś kopie przy niej piłkę. Inny pies może być wrażliwy na dźwięki, jeszcze inny – na schylanie się, itp. Trzeba dopasować swoje gesty do tego, co zapewni naszemu psu komfort.

Jaki rodzaj zabawek wybrać na początek? Jeśli masz taką możliwość, zaopatrz się w kilka zabawek różnego rodzaju, np. miękkiego pluszaka, gumową zabawkę z piszczałką, sznurkowy szarpak. Chodzi o to, by pokazać psu zabawki o różnej wielkości, z różnych materiałów, wydających różne dźwięki (lub wręcz przeciwnie, nie wydające żadnych dźwięków). Bardzo możliwe, że twój pies sam zdecyduje i pokaże ci, jakiego rodzaju zabawki interesują go najbardziej – wąchając ją, łapiąc w zęby, zanosząc na swoje posłanko.

Co jeśli twój pies nadal nie reaguje przesadnie na żadną z zabawek i wciąż nie udaje się zachęcić go do zabawy? Czas zastosować tajną broń, czyli budowanie napięcia. Właśnie tak wyglądało to z Fisią – mimo paru tygodni prób, nie reagowała na żadne zabawki. Wybraliśmy sobie jednego pluszaka, którym zaczęliśmy regularnie bawić się sami, przy niej. Siadaliśmy na podłodze i rzucaliśmy go do siebie przez kilka minut, zachowując się przy tym z wyraźnym podekscytowaniem. Pogódź się z tym, że będziecie wyglądać śmiesznie – dwójka dorosłych ludzi podrzucających w powietrzu misia i szepcząca teatralnie “a co to jest?” to dziwny widok. Ale nie dla psa. Pies może dzięki temu zrozumieć, że na jego oczach dzieje się coś bardzo ciekawego, w czym być może warto uczestniczyć. Być może za którymś razem podejdzie i będzie próbować zobaczyć co takiego robicie i czym się przerzucacie.
Za którymś razem tak właśnie stało się z Fisią. Wtedy zastosowaliśmy naszą drugą tajną broń – czyli budowanie niedostępności zabawki. Dla wielu osób naturalną próbą zabawy z psem jest podetknięcie mu zabawki pod sam pysk. Bardzo możliwe, że nie zareaguje on na coś takiego. A wystarczy zrobić odwrotnie – pokazać mu, że zabawka jest niedostępna, że ucieka, że nie można jej dogonić i powąchać. W ten sposób suwaliśmy zabawkami po ziemi, aż Fisia – trochę jak kot – zaczęła nieśmiało ganiać je i próbować zatrzymać łapami.
Co wtedy? Chowaliśmy zabawkę w momencie największego zainteresowania – w widocznym, ale niedostępnym miejscu. I całą zabawę powtarzaliśmy od nowa następnego dnia; aż w końcu, za którymś razem, Fisia praktycznie galopowała za pluszakiem, nakręcona na jego złapanie. I wtedy też dawaliśmy jej “wygrać” czyli upolować zabawkę i samodzielnie się nią pobawić lub poszarpać z nami. A na koniec zabawy znowu chowaliśmy zabawkę, tak by nie była cały czas dostępna i nie straciła w ten sposób wypracowanego czaru.
W ten sposób nauczyliśmy ją podstaw zabawy – czyli zainteresowania zabawkami, podchodzenia do nich, łapania i miąchania. Tego, że zabawa może być satysfakcją i nagrodą samą w sobie. A także rozpruwania, w przypadku pluszaków.


Zawsze pokaż psu, na czym dana zabawa ma polegać. Daj mu czas i przestrzeń na to, żeby zrozumiał kolejne etapy zabawy – jeśli dobrze na nie reaguje, powoli możesz wprowadzać nowe kroki, np. przyniesienie zabawki lub jej oddanie na komendę, albo przeciąganie się szarpakiem.
Pamiętaj też, że z niektórymi zabawkami nie wolno psa zostawiać sam na sam – zwłaszcza jeśli udało się rozbudzić w nim żądzę zabawy do niezdrowego poziomu niszczenia i zjadania tworzyw sztucznych.

Eksperymentuj i sprawdzaj co lubi twój pies. Możliwe, że z czasem zmieni gust zabawkowy, warto więc być na bieżąco z jego preferencjami. U Fisi nie wiadomo kiedy rozwinęła się obsesja piszczałek i obecnie to jej ulubione zabawki do samodzielnej zabawy. Teraz ma cały kosz przeróżnych zabawek, w którym nurkuje i grzebie dopóki nie znajdzie tej zabawki, która aktualnie ją interesuje.
Z kolei z nami nauczyła się bawić poprzez naukę sztuczek, choć jeszcze nie dawno nie miała do tego żadnej motywacji. Twój pies i jego wybory mogą cię więc zaskoczyć.

Pamiętaj, że każde podejście do zabawy powinno być pozytywne. Nagradzaj psa słownie lub smaczkami gdy sam wykazuje zainteresowanie zabawkami. Spróbuj angażować się w zabawę nie tylko animując zabawkę, ale także mówiąc do psa podekscytowanym tonem. I baw się szczerze razem z nim.

Więcej o różnych rodzajach zabawek dla psów przeczytasz w naszym wpisie o psiej wyprawce.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *