czyli dla Top for Dog 2020 sprawdzamy legowiska Royal Pet Premium

Choć mamy maleńką sypialnię, postanowiliśmy kupić sobie nowe, większe łóżko. Bo jednak nasza rodzina 2+2, czyli dwoje ludzi i dwa psy, słabo wysypia się na 140 cm. Ci, którzy regularnie są spychani nad przepaść materaca przez chrapiącego psa-terrorystę, wiedzą jak cenny jest każdy dodatkowy centymetr wygodnego snu.

Ta terrorystka to oczywiście Funia. Ale tak naprawdę to spełniła nasze marzenie o psim termoforku dogrzewającym nas w nocy. Bo Fisia nigdy nie lubiła z nami spać. Niestety ma bardzo lekki i niespokojny sen. Jeśli odpłynie przy nas za mocno, a my poruszymy się choć trochę, przesuniemy nogę czy rękę o mikromilimetr – natychmiast budzi się z wysokim panicznym szczekiem, a czasem nawet wyrywa do przodu z kłapnięciem, gotowa atakować potencjalne zagrożenie.

Od jakiegoś czasu pracujemy nad poprawieniem komfortu jej snu i odpoczynku. Podstawą jest tutaj zakaz zostawania w naszej sypialni na noc – gdy śpi sama, ma spokój i nie budzi się co chwilę z przerażeniem. Dlatego teraz każdego wieczora odprowadzana jest do salonu, a dostęp do sypialni blokuje wtedy bramka. Do naszego łóżka przychodzi rano, gościnnie, przytulić się na chwilę zanim na dobre zaczniemy dzień.

Uzupełnieniem tego rytuału miało być wygodne posłanko. Fisia miała ich już nawet kilka. I choć są fantastyczne, to ktoś zwrócił nam uwagę na rozmiar: czy przypadkiem nie są dla niej za małe? Oburzyłam się, że nie, że przecież ona zawsze śpi zwinięta w kulkę, a wielkością przypomina weselny bochen chleba, więc chyba nie potrzebuje wielkiego pontonu do spania. Ale skoro nam ciasno na standardowym materacu 140 cm, to czemu nie spróbować dać Fisi spać na czymś większym?

Legowisko Royal Pet

Dlatego zgłosiliśmy się do testów legowisk Royal Pet w plebiscycie Top for Dog. Trochę w ciemno, bo nie znaliśmy wcześniej tej firmy. W Polsce legowiska robi teraz wiele małych pracowni – i to super, że jest ich aż tyle. Skoro na dobrej jakości psie łóżeczka jest popyt, to znaczy, że coraz więcej psiaków wysypia się wygodnie! Jeśli macie taką możliwość, warto wspierać małe polskie firmy zamiast zamawiać słabej jakości produkty z Aliexpress. Posłania Royal Pet szyte są ręcznie, z materiałów z certyfikatem OEKO-TEX (zaświadczającym o tym, że nie zawierają one substancji niebezpiecznych w bezpośredniej styczności ze skórą człowieka jak formaldehydy, pestycydy lub preparaty groźne dla alergików). Są wykonane z ogromną precyzją, a materiały mają świetną jakość.

My mieliśmy okazję przetestować linię Premium, którą można dostosować do swojego psa na kilka różnych sposobów przy pomocy zaprojektowanych akcesoriów.

Wprawdzie na zdjęciach w sklepie internetowym posłanka te okupuje york z kokardką, więc w głowach zakodowało nam się najpierw, że to legowiska dla małych piesków. Ale nie! Z rozmachem zamówiliśmy rozmiar M dla Funi oraz L dla Fisi. Niedługo potem odwiedził nas kurier z paczkami, każdą wielkości owczarka niemieckiego… Producent podaje zarówno zewnętrzne wymiary legowiska, jak i wymiar samej “podłogi” (poduchy), więc można wymierzyć dokładnie czy posłanie zmieści się w wybranym miejscu i czy pies będzie mógł wyciągnąć się w środku. Dla piesków ponadwymiarowych można zamówić legowisko szyte na miarę.

Nasze posłanie M (na zdjęciu powyżej), to 86 cm x 76 cm (zewn.) /72 cm x 62 cm (wewn.) – wybraliśmy je w kolorze beżowym. Z kolei rozmiar L (na zdjęciu niżej) 98 cm x 88 cm (zewn.)/82 cm x 72 cm (wewn.) – dostaliśmy w wersji jasnoszarej. Ta Lka jest na tyle duża, że dziewczyny spokojnie zmieściłyby się w niej obydwie, gdyby nie lękowe problemy Fisi. Sama może się w nim wyciągać na wszystkie strony, zakopana w psiej pościeli.

Legowiska z tej linii dostępne są w dwóch odcieniach beżu i szarości – dla nas to akurat kolory idealne, bo najlepiej “ginie” na nich kolor sierści Fisi i Funi. Materiały są przyjemnie ciężkie, mięsiste i mięciutkie, ale nie gładkie – mają fakturę (jakby tłoczenie czy przeszycie) zbliżoną do kropeczek czy plastra miodu. Mimo to sierść nie wchodzi zanadto w zagłębienia.

Nie oszukujmy się, legowiska zawsze są okłaczone, ale dzięki temu że dobieramy ich odcień przede wszystkim do sierści, a nie np. pod kolor mebli… to nie widać jej zanadto, aż do momentu prania. Tu pokrowce są w pełni zdejmowalne (zarówno poduchy jak i boczki posłania), więc nie będzie problemu z wyczyszczeniem całości czy to z resztek sierści, kurzu czy pozostałości po śniadaniach jedzonych w łóżku.

Ale wybór rozmiaru i koloru to standard. Dopiero potem zaczyna się cała przyjemność personalizacji!

Wkład ortopedyczny

Możecie zadbać o dodatkowy komfort i wybrać wersję z wkładem ortopedycznym – wtedy dolna poducha będzie zrobiona z pianki memory VISCO, która nie odkształca się od nacisku. Ten materiał termoplastyczny przylega do ciała idealnie, sprawiając wrażenie zapadania się w ocean otulającej miękkości. Boczki nadal zrobione będą ze zwykłego wypełnienia, ale one i tak nie są aż tak podatne na odkształcenia więc to OK. Taki wkład ortopedyczny to dobra opcja dla psów w podeszłym wieku albo tych z chorobami układu ruchu. Także w przypadku, gdy z jednego legowiska korzystają dwa psy o różnej wielkości – by nie wygniatały sobie nawzajem dupką dwóch różnych kraterów. U nas, ze względu na to że dziewczyny wymieniają się legowiskami, Funia jest wciąż diagnozowana pod kątem ortopedycznym, a Fisia po prostu ma wrażliwy sen – oba legowiska są w wersji ortopedycznej.

Kocyk

Do legowisk można też zamówić kocyki – ale nie są to zwykłe narzutki. Przypina się je do legowiska przy pomocy napów wszytych w rogach posłania. W ten sposób przemienia się je w przytulną “norkę”. Zamówiliśmy je z myślą o Funi, która trenuje autorską dyscyplinę sportową znaną jako kitłaszenie w kocyku. Dzień w dzień rytualnie wyciera się grzbietem w nasz koc na łóżku, rozkopując go, drapiąc, dziamgając, tarmosząc i wydając przy tym dźwięki piekielne. Teraz, zamiast szorować czupryną tylko po naszym łóżku, częściej szoruje nią u siebie.

Kocyk z drugiego legowiska zabieramy ze sobą przy wyjściu z psami do pracy czy kawiarni. Sprawdza się fajniej niż mata, bo jest mięciutki. Przykrywamy nim fotele i kanapy, bo nie chcemy zostawiać tam komuś kłaczków na pamiątkę. A poza tym już nie raz zdarzył nam się zwrot śniadania na salonach. W takiej sytuacji kocyk leci do prania, a my nie musimy płacić nikomu za czyszczenie tapicerki.

Mata antypoślizgowa

Zamiast w legowisku zrobić antypoślizgowe dno, Royal Pet “dołącza” je do posłania osobno, w formie maty antypoślizgowej. Na początku nie widziałam w tym większego sensu, ale teraz to doceniam. Po pierwsze, nie musimy raz na zawsze decydować czy łóżko ma być pozbawione ślizgu czy nie. Możemy też użyć maty do innych legowisk w domu. Spójrzcie, że na zdjęciach u nas wcale ich nie widać – leżą pod posłankami.

Ale można też wyjąć je na balkon, zabrać ze sobą do pociągu czy nawet na wybudzanie po zabiegu u weterynarza. Mata jest cieniutka, to naprawdę tylko kawałek sztywnej wkładki obszyty materiałem, więc my sami w tych wyżej wymienionych sytuacjach wolimy korzystać z kocyków, ale widziałam że inni z powodzeniem je tak stosują.

Poduszka

Poduszka jest, oczywiście, miniaturowa – w psim rozmiarze. U nas pełni zazwyczaj rolę zabawki w trakcie Funiowego kotłowania się po legowisku. Nie jest to element konieczny, bo przecież pies łapkami nie poprawi sobie poduszki pod głową, ale podchodzimy do niego z czułością – bo nasze psy wtulone w poduszki wyglądają słodziej niż bobasy.

Dostaliśmy jeszcze po pluszowym gryzaku w kształcie kostki – je też można zamówić w wybranym kolorze legowiska. Zrobione są z identycznego materiału i mam nadzieję, że producent w ten sposób wykorzystuje większe ścinki po szyciu legowisk. Wypełnienie mają mocne i zbite, idealne np. dla gryzolubnych szczeniaczków. Ale nasze dorosłe już psy też uwielbiają się nimi bawić.

Nowe łóżeczka zdały egzamin – psy leżą i śpią w nich często i chętnie, a Funia drugie tyle czasu spędzają na ich rozkopywaniu. Nie zapadają się pod pupkami, nie wygniatają. Kłaczków na nich z daleka nie widać, więc ociągamy się z praniem, ale z ciekawości wrzuciliśmy do pralki sam kocyk, razem z innymi domowymi narzutami (program delikatny). Przeżył, więc zabraliśmy go ze sobą także na wyjazd – ogrzewał psie pupki w samochodzie, na łódce i na plaży.

A czy wstrzeliliśmy się z rozmiarem? Fisia noc spędza w salonie na średnim legowisku, na którym może rozciągnąć się bardziej niż na poprzednim. Ale codziennie rano, gdy tylko zadzwonią budziki, melduje się pod drzwiami do sypialni i wpuszczana jest prosto do naszego łóżka, gdzie szczęśliwa trze łepetyną o kołdrę i jeszcze na chwilę się z nami układa, już bez zbędnego stresu związanego z zasypianiem. A potem zeskakuje do wielgachnego legowiska i tam przesypia resztę poranka, aż do spaceru. Czasem wyciągnięta, czasem zwinięta w kłębek, czasem zakopana wśród koca i poduszek, tak jak akurat lubi najbardziej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *